Dzisiejszy dzień rozpoczynam po włosku! Pierwszy raz jadłam właśnie takie śniadanie, a mianowicie
calzone. Kiedy natknęłam się na calzone w wersji obiadowej, pomyślałam "dlaczego nie mogę spróbować tego cuda w wersji śniadaniowej, oczywiście na słodko?" Jak zawsze miałam wątpliwości, czy się uda, czy będzie smaczne... Lecz gdy poczułam unoszący się drożdżowy zapach, obawy poszły precz! ^^
 |
Pełnoziarniste calzone nadziane twarogiem, jagodami, malinami, orzechami (nerkowce, migdały), podany z bananem, malinami, borówkami, orzechami i miodem |
Składniki:
Ciasto:
- 1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
- łyżeczka drożdży instant
- 1/4 szklanki ciepłego mleka
- łyżeczka cukru
Nadzienie:
- spory pasek twarogu
- jagody
- maliny
- orzechy
- miód
Sposób wykonania:
Drożdże i cukier wymieszać ze sobą i zalać ciepłym mlekiem. Wymieszać i odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce. Po tym czasie dodać mąkę i wyrabiać ciasto, aż będzie gładkie i z łatwością odklei się od ręki. Przykryć ściereczką i odstawić na noc do lodówki. Rano rozwałkować ciasto, tak by przypominało koło. Twaróg i owoce dobrze wymieszać i połączyć z miodem i orzechami. Na połowę ciasta wyłożyć nadzienie, złożyć jak pieroga i mocno skleić brzegi. Piekarnik rozgrzać do 180*, delikatnie włożyć calzone i piec 20 minut. Calzone gotowe. Smacznego! :)
Jak ludzie szybko się zmieniają... Wczoraj spotkałam moją "byłą" przyjaciółkę z którą przyjaźniłam się kilka lat, jej zachowanie było dla mnie szokiem. Chyba trochę ją poniosło...